Tryptyk „Sąd Ostateczny” Hansa Memlinga jest jednym z najwybitniejszych i najlepiej zachowanych przykładów malarstwa niderlandzkiego na świecie. Do dzisiaj zachwyca świetlistością czystych, wyszukanych barw i bogactwem złożonych treści. Do sławy arcydzieła przyczyniła się zarówno jego ranga artystyczna, jak i burzliwe dzieje, które na wieki związały obraz z Gdańskiem. Retabulum ołtarzowe powstało w latach 1467–1473 na zlecenie florenckiego bankiera rezydującego w Brugii Angela Taniego, z przeznaczeniem do jego rodzinnej kaplicy w kościele św. Bartłomieja w Badia Fiesolana pod Florencją. Ołtarz miał zachwycać mistrzostwem w oddawaniu szczegółów, które poza – pięknem formy – niosą także treści głęboko symboliczne. Dzieło nigdy nie dotarło do celu. Okręt, na którym było transportowane do Italii, został złupiony przez Paula Benekego, gdańskiego kapra na karaweli Peter von Danzig, i przyholowany do portu Stade (na terytorium Hamburga). Tam dokonano podziału drogocennego ładunku pomiędzy kapitana, trzech gdańskich patrycjuszy – współwłaścicieli karaweli oraz 400 członków załogi. Tryptyk ofiarowano gdańskiemu kościołowi Najświętszej Marii Panny, gdzie zawisł na filarze przy kaplicy św. Jerzego.

Na przestrzeni stuleci wielu możnych i wpływowych kolekcjonerów pragnęło go zdobyć, między innymi cesarz Rudolf II czy car Piotr I. Udało się to dopiero dyrektorowi nowo powstałego Muzeum Napoleona (z siedzibą w Luwrze) – otóż Dominique Vivant Denon, po zajęciu Gdańska przez wojska napoleońskie w 1807 roku, wywiózł obraz do Paryża. Po kongresie wiedeńskim przewieziono go do Berlina, gdzie został poddany niewielkim zabiegom konserwatorskim. Dzięki nieugiętej postawie gdańszczan obraz powrócił do miasta w 1817 roku. Ponownie umieszczono go w kościele Mariackim, tym razem w kaplicy św. Doroty. Obecnie w tym miejscu znajduje się dziewiętnastowieczna kopia wykonana przez gdańskiego malarza i konserwatora zabytków Louisa Sy (1815–1887). Pod koniec II wojny światowej dzieło zostało ewakuowane przez Niemców i ukryte w wiejskim kościółku w górach Rhön w Turyngii. Tam odnalazły go oddziały Armii Czerwonej. Obraz został przewieziony do Leningradu, gdzie był prezentowany w Ermitażu. Do Polski powrócił w 1956 roku. Najpierw w Warszawie został szczegółowo przebadany, następnie przewieziony do Muzeum Pomorskiego w Gdańsku (obecnie Muzeum Narodowego), gdzie znajduje się do dzisiaj.

Hans Memling Sąd Ostateczny, 1467 – 1473, Muzeum Narodowe w Gdańsku
Fot. © Muzeum Narodowe w Gdansku

Tryptyk ukazuje wizję dnia sądu ostatecznego opisanego w Apokalipsie św. Jana. W centrum kompozycji znajduje się Chrystus – Sędzia zasiadający na tęczy, którego stopy spoczywają na złotej kuli symbolizującej wszechświat. Otoczony jest przez dwunastu apostołów, którzy odgrywają rolę ławników Trybunału Niebieskiego. Poza apostołami towarzyszą Chrystusowi orędownicy wstawiający się za grzeszną ludzkość – Maria i św. Jan Chrzciciel odziany w wielbłądzią skórę.

Tęcza symbolizująca przymierze Boga z ludźmi oddziela dwie rzeczywistości: boską – ukazaną jako złote tło za plecami Chrystusa oraz ziemską – na której rozgrywa się dramatyczna scena podziału ludzi na grzeszników i sprawiedliwych. Archanioł Michał, odziany w lśniącą, złocistą mediolańską zbroję, okryty płaszczem z florenckiego brokatu aksamitnego, waży dusze. Uroczysty pochód zbawionych witany przez św. Piotra, ukazany po prawej stronie obrazu, kieruje się ku bogato dekorowanej Rajskiej Bramie.

Na szczycie kryształowych schodów nagie postaci są odziewane przez anioły w barwne szaty, co obrazuje ewangeliczną przypowieść o szacie godowej będącą warunkiem dopuszczenia do rajskiej uczty. Zgodnie z hierarchicznym porządkiem kościoła próg raju jako pierwszy przekracza papież. Na haftowanym kapturze biskupa, któremu anioł nakłada białą mitrę, została ukazana scena Zwiastowania. Pod względem teologicznym jest to jedna z kluczowych scen na tryptyku, wcielenie Chrystusa jest bowiem początkiem wypełnienia się obietnicy Zbawienia.

Na balkonach Rajskiej Bramy zostali ukazani śpiewający i grający aniołowie. Analiza ikonograficzna instrumentarium muzycznego namalowanego przez Memlinga umożliwia poznanie symboliki badanych instrumentów. Okazuje się, że wszystkie łączy jedna wspólna myśl – to idea chwalenia Stwórcy. Instrumenty zostały namalowane z niezwykłą precyzją, dzięki czemu możliwe było rozpoznanie każdego z nich. Widzimy tu szałamaję, puzon, dzwonki, fidel, portatyw, harfę, lutnię oraz psalterium (utożsamiane z cytrą). Są to instrumenty, które były wówczas w powszechnym użyciu.

Harmonii i modlitewnemu nastrojowi prawej strony tryptyku został przeciwstawiony chaos lewej, gdzie widzimy dramatyczny los potępionych. Przyjmuje się, że przedstawione przez Memlinga diabły poza odrażającą formą obrazują także ludzkie grzechy. Diabła ze skrzydłami ćmy i pochodnią, spychającego kobietę w piekielną czeluść, można odczytać jako wyobrażenie grzechu nieczystości. Diabeł o pysku dzika unoszący związaną powrozem parę może symbolizować grzech cudzołóstwa, a spadający mężczyzna na grzbiecie lwa może przedstawiać gniew.


Alicja Andrzejewska-Zając

Muzeum Narodowe w Gdańsku