O wielkiej karaweli „Peter von Danzig”, na której Paul Beneke zdobył Sąd Ostateczny

Zdobycie przez Paula Benekego tryptyku Sąd Ostateczny Hansa Memlinga było możliwe dzięki wielkiej karaweli, znanej jako „Peter von Danzig” (czyli Piotr z Gdańska). Historia tego statku, a później okrętu obfituje w różne dramatyczne epizody i zakręty losu. Wiosną, po Zielonych Świątkach w 1462 roku idący w swym pierwszym rejsie z ładunkiem atlantyckiej soli statek „Pierre de la Rochelle” (czyli Piotr z la Rochelle) uległ uszkodzeniu przy wejściu do gdańskiego portu. Upadający na skutek burzy główny maszt nadwyrężył konstrukcję karaweli, którą po opróżnieniu z ładunku przeciągnięto na Motławę, gdzie na wysokości kościoła św. Jana stała i niszczała aż do 1471 roku.

Określenie tego statku wielką karawelą budzi emocje w gronie znawców techniki i konstrukcji budowy średniowiecznych statków. Część z nich twierdzi, iż „Pierre de la Rochelle” był karaką. Lektura źródeł nie pozostawia jednak wątpliwości, współcześni nazywali go zawsze wielką karawelą lub po prostu karawelą. Próby rekonstrukcji, czyli odtworzenia wyglądu statku, podjął się niemiecki inżynier, specjalista od budowy okrętów, wykładowca na Technische Hochschule Danzig (obecnie Politechnika Gdańska) Otto Lienau (1877–1945). Na podstawie danych o uszkodzeniu statku, które notowała późnośredniowieczna gdańska kronika Caspra Weinreicha, określił jego parametry następująco: długości 52,20 m (45,40 m długość kadłuba, 43,12 m długość pokładu), 12,20 m całkowitej szerokości i 800 t ładowności. Otto Lienau wykonał też rysunkowe szkice konstrukcji statku, w tym rzut boczny, ukazujący duży trójmasztowy statek. Sporo informacji dostarcza nam dokument z 1464 roku dotyczący zastawu statku gdańszczanom, w którym wymieniono olinowanie oraz ożaglowanie: grot, bezan i fok, wspomniano też o wielkiej kotwicy i kilkunastu działach.

Po wypadku kapitan statku Aymar Beuff i jego francuska załoga pozostali w Gdańsku, wynajmując kwatery w okolicy kościoła św. Jana. Jesienią 1463 roku Aymar, powiadomiony o chorobie swego stryja Pierre’a Beuffa, właściciela statku, udał się w drogę do La Rochelle, wyznaczając dwóch następców: Pierre’a Bizarta i Pierre’a de Nantesa. Po rychłej śmierci Bizarta zastępcą kapitana na karaweli został de Nantes. Bardzo zaangażował się on w remont karaweli, prowadząc prace przy głównym maszcie. Konieczne koszta zmusiły go jednak do dramatycznej decyzji zastawienia statku, co uczynił wbrew francuskiemu prawu. Tymczasem po śmierci Pierre’a Beuffa właścicielem statku został król Francji Ludwik XI, który wysyłał do Gdańska swoich pełnomocników, w tym dotychczasowego kapitana Aymara. Rozgorzał spór o zwrot pożyczki, bez czego gdańszczanie nie chcieli się zgodzić na oddanie statku pełnomocnikom króla, przerwano prace remontowe. Kolejne lata karawela niszczała na Motławie, stanowiąc coraz większe zagrożenie dla innych statków i utrudniając żeglugę, Francuzi natomiast przestali odpowiadać na słane im z Gdańska listy. W lutym 1470 roku powołano specjalną hanzeatycką komisję, która przybyła na statek i w złożonym raporcie określiła jego stan jako bardzo zły. Karawela miała być zbutwiała i zniszczona, zapadła więc decyzja o jej rozbiórce. Akurat jednak wiosną 1470 roku wybuchła wojna Hanzy z Anglią. Rada Miasta Gdańska podjęła więc decyzję o gruntownym remoncie karaweli i przeznaczeniu jej do działań morskich pod dowództwem rajcy Berndta Pawesta. Prace remontowe trwały rok, w maju 1471 podejmowano już działania aprowizacyjne okrętu, kupując między innymi zapasy mięsa. W swój drugi rejs karawela wyszła 19 sierpnia 1471 roku już pod imieniem „Peter von Danczik”, z ponad 300 osobami na pokładzie. Większość załogi stanowili zaciężni, czyli piechota morska walcząca za żołd, sam okręt uzbrojono w dodatkowe działa. Celem była Brugia i jej okoliczne porty, z których kanałem Zwin można było się dostać do miasta. Pawest, doświadczony w działaniach wojny trzynastoletniej z zakonem krzyżackim, miał teraz podjąć walkę z Anglikami. Wiele trudu kosztowało go utrzymanie w ryzach własnej załogi. Szybko okazało się też, że lepiej czuł się w roli dyplomaty niż dowódcy, w słanych do Gdańska listach powtarzał pragnienie powrotu do domu, narzekał na niesubordynację zaciężnych, którzy doprowadzili go do stanu, iż czuł się – jak sam pisał – „szary ze zmęczenia i stary”. Akcja przeprowadzona pod jego dowództwem na Morzu Północnym, kanale La Manche oraz na Atlantyku i w początkach 1472 roku okazała się nieudana. Anglicy nie zamierzali atakować tak wielkiego okrętu; na skutek złej pogody karawela uległa awarii i trzeba było zawinąć do portu w Sluis koło Brugii. Tu wyciągnięta na ląd przeszła aż do wczesnej jesieni 1472 roku kolejne remonty. Za sprawą zabiegów Berndta Pawesta na jego następcę wyznaczono znanego już wówczas gdańskiego kapra, Paula Benekego. To on poprowadził najpierw flotę hanzeatycką do Hamburga, a następnie wiosną 1473 roku na wysokości Dunkierki zaatakował, płynąc na karaweli, dwie florenckie galery. Zdobył jedną z nich – „Św. Andrzeja” vel „Św. Matusza”, a jednym z łupów okazał się tryptyk Sąd Ostateczny, namalowany, jak ustalono później, przez Hansa Memlinga. W 1475 roku wielka karawela, nadal pod dowództwem Benekego, wyruszyła w swój, jak się okazało, ostatni rejs. Dotarła w rejon Brouage nad Zatoką Biskajską, gdzie uległa uszkodzeniu tak poważnemu, że oznaczało to zakończenie jej służby. W gdańskiej stoczni od tej pory coraz częściej budowano statki o konstrukcji karawelowej.

Beata Możejko